poniedziałek, 18 listopada 2013

Restauracja w Hotelu Odyssey

Pierwsze na co zwracamy uwagę, podjeżdżając pod stromą górę, to przepiękne położenie Hotelu Odyssey i Space Odyssey Restaurant. To niewątpliwy atut tego miejsca. Nowoczesna bryła hotelu oraz świetliste kule wyglądające niczym piłeczki porozrzucane przez olbrzyma, potęgują pozytywne wrażenie.


Hotel Odyssey i Space Odyssey Restaurant
Dąbrowa, koło Kielc




Niesamowita ściana soczystej zieleni.


Siedziska imitujące kamienie (dodam, że bardzo wygodne:)


Wyjątkowym miejscem w restauracji jest ponad 300-metrowy taras z zachwycającymi widokami.
Kiedy zasiądziemy wygodnie w ratanowych fotelach, przed nami rozpościera się panorama Kielc oraz zalesionych stoków Gór Świętokrzyskich, szczególnie efektownych złocistą jesienią.




Kiedy pora roku nie sprzyja tarasowym przesiadywaniom, możemy zasiąść w klimatycznej restauracji, efektownej szczególnie wieczorową porą. Odlotowe fotografie przedstawiające kosmos i błękitne światła przywodzą na myśl kosmiczną odyseję.

Restauracja jest na wskroś nowoczesna i możemy poczuć się wyjątkowymi gośćmi, co nie dziwi, zważywszy, że znajdujemy się w restauracji 5 gwiazdkowego hotelu.



Zapewne najbardziej ciekawi Was co takiego zaserwowała nam restauracyjna kuchnia, kierowana przez zdolnego szefa kuchni, Tomasza Pawluska.
Skoro zachwyciła ona wybredną Magdę Gessler, nie dziwcie się, że i ja byłam wniebowzięta :)

Na początek na naszym stole pojawiła się zupa borowikowa ze szpeclami, niemieckimi kluskami kładzionymi. Wyczuwalny smak grzybów, kremowa konsystencja i pyszne jak domowe kluseczki, sprawiły, że ta zupa na długo zostanie w mojej pamięci.


Drugim daniem była grasica cielęca z młodą cebulą, grillowanym boczkiem i kurkami. Prawdę powiedziawszy, pierwszy raz próbowałam grasicy. Grasica jest to gruczoł cielęcy, dawniej częściej królowała na naszych stołach, przez długi czas zapomniana, teraz powoli wraca do menu restauracyjnych. Mięso było bardzo delikatne i rozpływające się w ustach, idealnie komponowało się z nieco tłustszym boczkiem i tym, co jesienią w kuchni polskiej najlepsze - z kurkami.


Mąż zachwycił się golonką duszoną w warzywach i piwie z dodatkiem, z frytkami i jabłkiem z żurawiną przyrządzaną domowym sposobem.


Moim daniem głównym był halibut w cieście filo z fasolką szparagową, smażonymi pomidorkami koktajlowymi i karaibskim ratatouille. Ryba była delikatna w smaku, a dodatek ciasta filo i warzyw dostarczał niezwykłych doznań smakowych.


Kuchnia Space Odyssey Restaurant to kuchnia wykwintna, na wysokim poziomie, ale serwowane porcje są odpowiedniej wielkości. Zarówno jak, jak i mój mąż wyszliśmy porządnie najedzeni (i tym samym szczęśliwi :). Jedzenie podawane jest na dużych talerzach i półmiskach, na pewno nie ugoszczą Was "maźniętym artystycznie talerzem z malutki czymś" :)  Przychodzę do restauracji, aby zaspokoić mój głód, a nie ma chyba nic bardziej frustrującego, niż wyjść z restauracji głodnym. W tej restauracji na pewno Wam to nie grozi.

Chcę jeszcze bardziej pobudzić Wasz apetyt i wymienię Wam kilka dań, których już nie daliśmy rady spróbować, a które brzmią niezwykle zachęcająco, sami przyznacie :) -  carpaccio z sarny z wędzonym oscypkiem i kremem z gorczycy, duszona hiszpańska ośmiornica w oliwie i czosnku, małże św. Jakuba w pomidorowo czosnkowym sosie, lin w sosie szczawiowo śmietanowym z kaszą pęczak i kwaśną kapustą duszoną… zresztą zajrzyjcie sami do nowego jesiennego menu.

Szczerze zachęcam do odwiedzenia restauracji i naszych pięknych Gór Świętokrzyskich!

11 komentarzy:

  1. Fantastycznie, że mogłaś uczestniczyć w takiej imprezie. Dzięki Twojej relacji mogłam poczuć chociaż odrobine klimat tego hotelu i takiej imprezy :) Pozdrawiam, Krys

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie cudowne miejsce, widoki no i jedzenie! Pełen zachwyt! Tylko tej grasicy bym nie tknęła ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne miejsce widać z Twojej relacji:) A jedzonka tak podane że szkoda zjeść.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, ale zazdroszczę:( kapitalna ściana zieleni i bardzo podobał mi się taras!! co do jedzenia to już dostałam ślinotoku:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam tam i rzeczywiście bardzo smacznie jest. Widok piękny! Jedyne, co mnie zraziło, to połprzezroczyste drzwi do kabin w WC. Jednak ja tam byłam w 2012 roku i może już to zmienili :) Zdecydowanie polecam miejsce!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniała i niezwykle smakowita relacja !
    Restauracja nie zachwyca mnie wystrojem, ale jestem pełna podziwu dla kunsztu kulinarnego szefa kuchni :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow, jaki piękny taras :) A jedzenie wygląda przeapetycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak tylko będę w pobliżu, to zapewne zajadę po takiej rekomendacji:-) A ten haibut to był w cieście filo czy na cieście, bo jak rozumiem ten arkusz długi to to ciasto?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenko rybka jest w cieście, jeszcze się do niej nie dobrałam - nie widać jej, to na wierzchu to ratatouille :)

      Usuń

Dziękuję serdecznie za odwiedziny i za każdy komentarz!