niedziela, 7 października 2012

Barszcz ukraiński. "Fotografia smaku, czyli 24 obiady dla tych, którzy lubią i nie lubią przyjmować gości"




Książka "Fotografia smaku, czyli 24 obiady dla tych, którzy lubią i nie lubią przyjmować gości" to dzieło niezwykłego małżeństwa, Zofii Nasierowskiej i Janusza Majewskiego.

Ona - królowa portretu lat 60 i 70. Mawiano o niej Annie Leibovitz Peerelu, portretowała takie polskie gwiazdy jak: Kalina Jędrusik, Beata Tyszkiewicz, Pola Raksa czy Gustaw Holoubek.
W wywiadach artystka porównywała fotografowanie do gotowania. "Obowiązują te same zasady: proporcje, kompozycja, smak. I ten najważniejszy moment tworzenia, który zależy od osobowości. Choć moje zdjęcia były czarno-białe, a stół jest barwny, zawsze podstawowym elementem jest światło" - podkreślała.
On - urodzony we Lwowie dramatopisarz, scenarzysta, wykładowca, a przede wszystkim reżyser takich filmów jak: "Zaklęte rewiry", "Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny", "C.K.Dezerterzy" czy ostatnio "Mała matura 1947".

Nie jest to zwykła książka kucharska. To pełne uroku połączenie błyskotliwego i dowcipnego tekstu Janusza Majewskiego, ilustracji niczym z czasopism z PRL-u i przepisów niezwykłej gospodyni-artystki .
Smaczku dodają ryciny z "Nowoczesnej kuchni domowej" z 1935 roku, jak choćby ta, przedstawiająca mikser Kitchen Aid. 


Książka wydana z niezwykłą starannością o szczegóły. Pożółkły papier, tasiemkowa zakładka i fotografie z archiwum rodzinnego nadają jej charakteru retro.

Przepisy pochodzą z czasów, kiedy para gościła u siebie śmietankę kulturalna ówczesnych czasów. Sławne przyjęcia odbywały się najpierw w domu na warszawskim Żoliborzu, a potem we dworku w mazurskiej wsi Laśmiady.
Książka podzielona jest na 24 części czyli zestawy, składające się z przystawki, zupy, dania głównego i deseru. Menu zawiera dania zarówno wykwintne jak i te proste. Przepisy stanowią zbiór rodzinnych przepisów strzeżonych niczym najcenniejszy skarb i przekazywanych z pokolenia na pokolenie przez piastunki ogniska domowego: babcie mamy i ciocie. 

Już wiem, że ta książka zajmie honorowe miejsce na mojej półce. Jest pełna ciepła, wspomnień i nostalgii za minionymi czasami.




Wśród przepisów wypatrzyłam już kilka, które zapisałam na listę "do zrobienia". 
Pierwszy z nich to przepis na barszcz ukraiński, przypominający mi "zamierzchłe" czasy szkolne :) 
Jako wstęp do gotowania zacytuję barwny opis Janusza Majewskiego:
"Barszcz ukraiński ma nieporównywalną łagodność, jeśli czerpiemy łyżką sam płyn, i wyzywającą różnorodność smaków, gdy sięgniemy po "śmieci", które w nim pływają - fasolę, buraki, kapustę. 
Zaiste barszcz ten wyraża jakby dwa żywioły: dziki, pierwotny, męski- wkładem jarzyn i przypraw oraz delikatny,  łagodny, kobiecy - słodyczą płynu".


Barszcz ukraiński 
/z moimi drobnymi modyfikacjami/

500 g żeberek
200 ml przecieru pomidorowego
4 średnie buraki
4 średnie ziemniaki
150 g kapusty włoskiej
2 marchewki
1 pietruszka
200 g fasoli "Jaś"
1 cebula
2 ząbki czosnku
sól, pieprz, cukier
liść laurowy
koperek
olej
śmietana
około 1,5 litra wody
opcjonalnie koncentrat burakowy

Fasolę zalać wodą i zostawić na całą noc.Następnego dnia dolać wody i gotować do miękkości.
W tym czasie do garnka z wodą wrzucamy pokrojone na kawałki żeberka i 2 buraki, starte na tarce o grubych oczkach (mnie wyręczył w tym robot :). Na dużej patelni szklimy na oleju posiekaną drobno cebulę,  dodajemy starte: marchewki, pietruszkę i pozostałe 2 buraki i dusimy przez 5 minut. Dodajemy łyżkę cukru, przecier pomidorowy, drobno posiekaną kapustę włoska, wyciśnięty czosnek, trochę wywaru z gotujących się żeberek i dusimy przez następne 5 minut. Wszystkie składniki wrzucamy do garnka, dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki, sól, pieprz i liść laurowy. Gotujemy przez około 25 minut. Na 10 minut przed końcem dotowania dodajemy ugotowaną już fasolę. W razie konieczności dodajemy łyżkę koncentratu buraczanego, aby barszcz nabrał koloru (nie stosowałam, mój był pięknie krwistoczerwony).
Podajemy zupę z łyżką śmietany i posypaną koperkiem.



85 komentarzy:

  1. ale śmieszny tytuł. :) och, zjadłabym taki barszcz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poczęstowała bym Cię bo wyszedł wielki gar zupy, a chętnych poza mną nie ma :)

      Usuń
  2. bardzo fajna książka, chyba dodam do listy "muszę mieć":)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam tą ksiązkę i jestem nią oczarowana ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. już wiem co się znajdzie w liście do mojego Św. Mikołaja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja list mikołajowa też się już zapełnia :)

      Usuń
  5. Tytuł rzeczywiście bardzo fajny ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wzbudza zainteresowanie i o to zapewne autorom chodziło

      Usuń
  6. ostatnio czytałam "Niesierowska. Fotobiografie" autorstwa Zofii Turowskiej.
    również bardzo ciekawa książka z mnóstwem zdjęć.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Fotobiografie" też chciałabym mieć u siebie :)

      Usuń
    2. ja niestety nie mam. z biblioteki przytaszczyłam :)

      Usuń
    3. też dobrze, najważniejsze że miałaś możliwość ją w ręku trzymać :)

      Usuń
  7. książka wydaje mi się być całkiem ciekawa :) a barszcz tak pysznie wygląda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominiko, był pyszny, zrobię go jeszcze nie raz :)

      Usuń
  8. Dzięki za polecenie. Bardzo lubię takie książki, które cieszą oko, są napisane z humorem, w dodatku z pięknymi zdjęciami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. książek o takim połączeniu jest niewiele, więc tym cenniejszą są kiedy się pojawią

      Usuń
  9. Mam tę książkę i dla mnie jest to historia,jaka działa się na moich oczach,kiedy byłam dzieckiem.
    Potrawy rodem z tamtych ,przaśnych' czasów.
    Nie wszystkie bym przygotowała i zjadła,ale sentyment pozostał.
    Twój barszcz wygląda pięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, to były czasy naszego dzieciństwa a niektóre przepisy przypominają mi kuchnię mojej mamy

      Usuń
  10. Niespotykana książka kucharska, szkoda ze jej nie posiadam. Barszcz ukraiński to jest moja ulubiona zupa:)) skorzystam z tego przepisu:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Mmmm.. jak pysznie wyląda. Narobiłaś mi smaka.
    obserwuję i liczę na to samo ^^
    http://linka-kattalinka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj, chętnie zajrzę do tej książki, dziękuję:-) A barszcz chodzi za mną już od dawna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za mną też chodził i całe szczęście że wpadła mi w ręce ta książka :)

      Usuń
  13. zachęciłaś do tej książki, no i do ugotowania barszczu:)

    OdpowiedzUsuń
  14. nice blog!
    stop by anytime :)
    xoxo Sienna
    http://www.fashionintheair.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Książka cudowna, tym bardziej, że uwielbiam Nasierowską. Cudna po prostu a na barszczyk przez Ciebie nabrałam wielkiej ochoty :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak fajnie, że zawitałaś u mnie bo dzięki temu odkryłam twój przepyszny blog ;)
    nie ma dla mnie lepszego połączenia niż dobre jedzenie i dobra książka :)
    ENJOY!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. połączenie idealne, zawsze poprawia mi nastrój

      Usuń
  17. Mam nadzieję, że ktoś bez talentu kulinarnego może opanować sztukę fotografii. Bo inaczej jestem przegrana na starcie. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw sztukę fotografii, a potem już tylko krok do tej kulinarnej :)

      Usuń
  18. Co ciekawe, pokusa noszenia czerwieni może informować o niskim ciśnieniu. Ma właściwości pobudzające, więc jest swego rodzaju terapią układu krążenia. Kobiety noszące ten kolor pragną zainteresowania innych, lubią być adorowane, są dynamiczne i dominujące. Noszenie czerwieni na wysokości nóg świadczy o wysokim poziomie energii seksualnej…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, chyba energia mnie rozpiera, bo ostatnio szukałam w sklepie czerwonej spódnicy :)
      A z ciśnieniem, to prawda, zazwyczaj mam za niskie

      Usuń
  19. nie pamiętam kiedy ostatni raz jadłam TEN barszcz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to bardzo miłe uczucie zjeść go "po latach" :)

      Usuń
  20. Piękne wydanie! Aż mi żal, że nie mam kulinarnych zdolności:-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może gdybyś posiadała tę książkę to talent kulinarny by się obudził? :)

      Usuń
  21. Książka wygląda przepięknie. Jeżeli jeszcze okraszona jest takimi opisami jak ten dotyczący barszczu ukraińskiego, to jest moim ideałem.

    A sam barszcz wygląda przepysznie, aż się rozmarzyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Pięknie wydana, w kuchni kompletnie sobie nie radzę ale taką książkę z chęcią bym przygarnęła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet dla niegotujących może być to cenny nabytek, ma urok sama w sobie :)

      Usuń
  23. Świetna książka, a barszcz ukraiński też! dawno nie jadłam:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Uwielbiam styl retro, muszę mieć tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  25. Książka utrzymana w świetnym klimacie. Przeglądałam kiedyś w księgarni :)
    A miseczka barszczu ukraińskiego będzie mi się teraz marzyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już swoje zjadałam, ale już zaczynam marzyć o następnych :)

      Usuń
  26. barszcz ukrainski zapomnialam ze istnieje i chetnie bym go posmakowala ponownie, niestety najlepszy robila moja babcia :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najlepsze potrawy przyrządzają na ogół babcie...albo my je takimi zapamiętujemy

      Usuń
  27. Posiadam i bardzo mi się podoba :) Pięknie wydana, klimatyczna. I te rysunki :) A barszcz ukraiński uwielbiam i chyba każdy ma na niego swój sposób. :) Lubię podział w książkach na "Menu" całe - bardzo inspirujący. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nie trzeba się głowić co z czym połaczyć- mamy gotowy zestaw

      Usuń
  28. to ciekawe, ale jeszcze nigdy nie jadałam barszczu ukraińskiego, może się odważę i ugotuję?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! będziesz wiedziała to Twój smak czy nie :)

      Usuń
  29. ależ ten barszcz ma kolor! obłęd :)
    książka wydaje się być pięknie wydana - przyznam, że często na to zazwyczaj zwracam uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli idzie o książki kucharskie, to oprócz treści ważna jest też forma :)

      Usuń
  30. Książka musi być naprawdę fajna ;) A zupa to jedna z moich ulubionych!!

    OdpowiedzUsuń
  31. zachęcona! :-) i do książki i co do barszczu!

    OdpowiedzUsuń
  32. Choć do kuchni mi dalej niż na biegun, książka wydaje się ciekawa już przez samą grafikę.:)

    A za barszczem nie przepadam, :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  33. Ta książka musi być moja!! Cudowna oprawa graficzna, fantastyczny pomysł, a barszcz to moja ulubiona zupa, więc jak najbardziej popieram Twój wybór do zilustrowania tego wpisu. Poza tym jesienią właśnie barszcz grzeje najlepiej :) Serdeczności najcieplejsze!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzeje i serducho raduje, pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
  34. barszcz, jaki moja mama gotowala...ksiazka mnie zainteresowala, swietne ilustracje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najsmaczniej się jada u mamy, no i może jeszcze u babci :)

      Usuń
  35. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  36. Skład tego barszczyku mówi mi, że jest wyśmienity !!!

    OdpowiedzUsuń
  37. Jeszcze do niedawna to była jedyna zupa,
    której nie lubiłam.
    Teraz ciężko mi w to uwierzyć;)
    Pyszności!

    OdpowiedzUsuń
  38. Jak smakuje tak jak wygląda to prawdziwy szał :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za odwiedziny i za każdy komentarz!