sobota, 13 sierpnia 2011

Pizza domowa



Lubię eksperymentować w kuchni.Lubię poznawać nowe smaki, łączyć je ze sobą i znajdować wśród nich te ulubione.
Lubię szukać inspiracji w kuchniach innych krajów, buszować po półce z azjatyckimi produktami, kosztować egzotycznych owoców, dodawać orientalnych przypraw.
Jak dziecko z wypiekami na twarzy przeglądam kolorowe ilustracje nieznanych mi potraw, a w głowie kotłuje się pytanie "jak to smakuje?"



Ale jak wiadomo, życie bywa przewrotne i tak się złożyło, że mam pod swoim dachem do wykarmienia dwoje zatwardziałych "tradycjonalistów żywieniowych". Dużego faceta i małą dziewczynkę. Na dźwięk słowa szpinak obydwoje prześcigają się pokazywaniu na twarzy jak największej odrazy. Na rukolę mówią zgodnie trawa, a listę "zjadliwych" potraw ograniczają do zaledwie pięciu pozycji .
Ja jednak tak łatwo się nie poddaję. Podkładam pod grymaśnie nosy coraz to nowe potrawy, w wersjach uproszczonych i ogołoconych z niezjadliwych dodatków (cebula? fuuuj!, czy w tej zupie musi pływać to zielone?).
Czasami kapituluję i po prostu pytam- Co macie ochotę zjeść?
Najczęściej wtedy pada zgodne - Pizzę!

Nazywam ją pizzą domową, bo ta pizza nie udaje włoskiej, nie piekę jej na specjalnym kamieniu, nie używam sera mozzarelli, zazwyczaj  nie robię wieloskładnikowego sosu pomidorowego. Jest za to na cienkim cieście, obsypana obficie składnikami, z grubą warstwą żółtego sera. Dokładnie taka, jaką lubią ją moi domownicy.
Ale czy nie gotujemy najchętniej dla tych, których kochamy?


Pizza domowa na cienkim cieście  
200 g mąki (czubata szklanka)
50 g świeżych drożdży
1 jajko
1 łyżka oleju
4 łyżki mleka
szczypta gałki muszkatołowej
szczypta soli i cukru

W 4 łyżkach mleka rozpuszczamy drożdże.  W misce mieszamy wszystkie składniki, dodajemy drożdże z mlekiem. Wyrabiamy ciasto, aby było jednolite, w razie konieczności dodajemy nieco mąki. Formujemy kulkę, obsypujemy ją mąką, przykrywamy ściereczką i zostawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięcia.
Wyrośnięte ciasto albo rozwałkowujemy na stolnicy i przenosimy na blaszkę do pieczenia albo (moja wersja) rozciągamy je od razu na blaszce do pieczenia. Ciasta jest niewiele i na początku wydaje się to praktycznie niemożliwe, aby rozłożyć je na całej blaszce, ale uwierzcie- da się. Ugniatamy dłońmi, rozciągamy, dziurki powstałe przy rozciąganiu łatamy nadmiarem z innego miejsca. Ma być na całej blaszce. Wtedy będzie cienkie i chrupiące.
Ciasto smarujemy sosem do pizzy.
Jeżeli nam się spieszy to sos robimy z paru łyżek koncentratu pomidorowego i 2 łyżek oliwy, dodajemy zioła (bazylia, oregano - z domowego ogródka bądź suszone), sól i pieprz. Jeżeli mamy więcej czasu robimy bardziej skomplikowany sos do pizzy:

Sos do pizzy
2 ząbki czosnku, drobno posiekane
1 średnia cebula, drobno posiekana
puszka pomidorów bez skórki 400 g
1 łyżka koncentratu pomidorowego
zioła (bazylia, oregano)
sól
oliwa

Cebulkę i czosnek zeszklić na oliwie. Cebulę i czosnek przełożyć do małego garnka, dodać pomidory z puszki pokrojone w kostkę, koncentrat, zioła i gotować na wolnym ogniu aż sos odparuje i zgęstnieje. Dosolić do smaku. Sosu będzie więcej niż na jedną pizzę. Pozostałą część przekładamy do słoika i przechowujemy w lodówce

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Na pizzy układamy dowolne, ulubione składniki. U nas jest to zazwyczaj salami, szynka pokrojona w kostkę, oliwki i kukurydza. Całość posypujemy dużą ilością sera (około 200-300 g). Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na około 30 minut, aż ser się zarumieni.
Robiłam pizzę z wielu przepisów, ale odkąd dostałam ten, jestem mu wierna. Ta pizza zawsze smakuje i przepis okrążył już wiele osób, które również się nim zachwyciły i przekazały go dalej.

4 komentarze:

  1. Pizza domowa jest najpyszniejsza!
    Oczywiście przede wszystkim gotowanie dla Tych,którzy są w naszym sercu, i to ich preferencje są najważniejsze.
    Ale szkoda,że nie lubią szpinaku...
    Miłej niedzieli!

    OdpowiedzUsuń
  2. Musiała smakować wyśmienicie! I na pewno była o niebo lepsza o takiej kupnej! :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Amber-wciąż poszukuje złotego środka między tym co oni lubią a co ja lubię, ale czasami jak chcę zjeść coś co tylko ja lubię, gotuje po prostu dwa obiady:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma nic bardziej frustrującego niż wybrzydzający osobnicy, ale nie poddawaj się:) Każdego można przekonać!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za odwiedziny i za każdy komentarz!