środa, 6 lipca 2011

Muffinki pomarańczowe


"Długi marsz"  Sławomira Rawicza należy do gatunku książek, które wciągają Cię bez reszty. Czytasz taką książkę w każdym wolnym czasie, podczas gotowania, jedzenia, przed snem i w czasie poświęconym na sen (czyli w nocy). Kiedy akcja rozkręca sie na dobre, okazuje się, że tego wolnego czasu jest jednak za mało, najchętniej wtedy wzięłoby się urlop i zostało w domu pod ciepłym kocem aby czytać i czytać, aż do samego końca.
O "Długim marszu" po raz pierwszy usłyszałam przy okazji wejścia na ekrany produkcji hollywoodzkiej nakręconej na jej podstawie - "The Way Back". Najpierw postanowiłam przeczytać książkę, obawiając się, słusznie zresztą, że film może mnie rozczarować i wtedy nie sięgnę po książkę.
Jest to historia Polaka i jego przyjaciół, którzy w 1941 roku uciekają z sowieckiego łagru na Syberii i pieszo docierają do Indii. Niemożliwe staje się możliwe. Kawał dobrej literatury o odwadze, przyjaźni i potrzebie wolności. O granicach ludzkiej wytrzymałości i sile przetrwania.
Nieco rozczarowuje fakt, iż w rzeczywistości Sławomir Rawicz nie opowiada swojej historii lecz "pożyczoną" historię faktycznego zbiega z rosyjskich łagrów -Witolda Glińskiego.
Nie mniej jednak książkę polecam, idealna na tę pluchę, która mamy za oknem.



Na deszczowe dni lata świetnie nadaje się również przepis na pomarańczowe muffinki, na przekór pogodzie wniosą zapach słonecznych pomarańczy do naszej kuchni.



Muffiny pomarańczowe 
/wg. przepisu Nigelli, z książki "Nigella gryzie" /

75 g masła
250 g mąki
25 g mielonych migdałów
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
75 g cukru (ja dodaje więcej - 100 g)
skórka starta z 1 pomarańczy
100 ml świeżo wyciśnietego soku z pomarańczy (sok z 2 sporych pomarańczy)
100 ml pełnotłustego mleka
1 jajko

Zaczynamy od rozgrzania piekarnika do 200 st. C.
Masło rozpuszczamy i odstawiamy do ostudzenia.
W jednej misce mieszamy składniki suche- makę, cukier, zmielone migdały, sodę, proszek do pieczenia i skórkę  z pomarańczy.
W drugiej mieszamy składniki mokre -  sok mieszamy z  mlekiem, dodajemy jajko, potem ostudzone masło.
I teraz łączymy składniki mokre z suchymi, mieszamy je, nie przykładając sie do tego zbytnio. Żelazana zasada przy robieniu muffinów- nie należy mieszać ciasta zbyt długo.
Formę na muffiny na 12 sztuk wykładamy papilotkami i wypełniamy ciastem.
Pieczemy 20 minut.
Można podawać jeszcze ciepłe z masłem, dżemem lub miodem.
Smacznego!


1 komentarz:

  1. Zawsze podchodzę do tego w ten sam sposób- najpierw książka, potem film:) Muffiny wyglądają pięknie i dość znajomo... pewnie dlatego, że mam takie same papilotki:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za odwiedziny i za każdy komentarz!